Robert Coates: Największy zły aktor

W olśniewającym świecie XIX-wiecznego teatru, gdzie talent był ceniony, a kpina mogła położyć kres karierze, pewien człowiek złamał konwenanse i stał się legendą – nie dzięki błyskotliwości, ale dzięki ekstrawaganckiej porażce.

 

 

Nazywał się Robert Coates i był bogatym amatorem, który wierzył, że jego przeznaczeniem jest scena. I choć publiczność przychodziła tłumnie, by go zobaczyć, nie chodziło o jego umiejętności. Przychodzili, by zobaczyć największego złego aktora wszech czasów.

Urodzony w Antigui w 1772 roku, Robert Coates był jedynym żyjącym dzieckiem zamożnego plantatora trzciny cukrowej. Kształcił się w Anglii, a po powrocie do domu brał udział w amatorskich przedstawieniach teatralnych. Kiedy w 1807 roku odziedziczył po ojcu majątek i dużą kolekcję diamentów, przeniósł się do Anglii, gdzie zyskał rozgłos dzięki ekscentrycznemu stylowi ubierania się, garderobie wysadzanej diamentami i osobliwemu zachowaniu. Nic jednak nie przygotowało towarzystwa na jego wejście do świata aktorstwa.

W 1809 roku Coates zadebiutował na scenie w Bath, grając Romea w szekspirowskim „Romeo i Julii” – spektaklu, który nadał ton całej jego niezwykłej karierze. Pojawił się na scenie w krzykliwym kostiumie własnego projektu: zwiewnym, błękitnym płaszczem z cekinami, czerwonymi pantalonami, kamizelką z białego muślinu, obszernym krawatem, „operowym kapeluszem” z piórami i dziesiątkami diamentów. Jego kwestie były improwizowane. Sceny śmierci powtarzano wielokrotnie, ponieważ czuł, że za pierwszym razem nie umarł prawidłowo. Publiczność wybuchnęła śmiechem, niektórzy buczeli, inni bili brawo. Narodziła się legenda.

Nazywany „Amatorem Mody”, Coates był przekonany o swoim geniuszu. Często wymyślał nowe sceny i dialogi na poczekaniu. Uwielbiał dramatyczne sceny śmierci i powtarzał je – podobnie jak inne sceny, które akurat przypadły mu do gustu – trzy do czterech razy. Regularnie wychodził z roli, aby bezpośrednio zaangażować publiczność. Podczas swojego pierwszego występu w „Romeo i Julii” wyciągnął tabakierę w środku sceny i poczęstował nią osoby znajdujące się w pudełku. Podczas sceny śmierci Romea Coates ostrożnie położył kapelusz na podłodze jako poduszkę i użył brudnej chusteczki do odkurzenia sceny, zanim się na niej położył. Pewnego razu wrócił na scenę po śmierci, otworzył grobowiec Julii łomem i upadł ponownie z jeszcze większym rozmachem. Pewnego razu, gdy zgubił diamentową klamrę, chcąc zejść ze sceny, czołgał się po scenie, szukając jej. Jego kostiumy często były za ciasne, przez co poruszał się sztywno, a podczas jednego występu rajstopy pękły w szwach.

Coates uważał, że ulepsza klasykę. Publiczność była przekonana, że jest świadkiem komicznego geniuszu, i to mimowolnego. Reakcje wahały się od oklasków i histerycznego śmiechu po brutalne zaczepki, gwizdy, szyderstwa, a niekiedy salwy pomarańczy i warzyw. Podczas występu w Paryżu, gdy Coates leżał „martwy” na scenie, podobno został przywrócony do życia „potężnym uderzeniem pomarańczy w nos”.

Relacjonując pierwszą trasę koncertową Coatesa po jego niesławnym debiucie w Bath, „The Times” pogardliwie wypowiedział się o „różowych jedwabiach, srebrnych chustach, powiewających piórach i mnóstwie biżuterii”, a następnie zmiażdżył sam występ:

Jego sposób mówienia był nieokrzesany, postawa skrajnie niezręczna, a akcenty jednostajnie nie na miejscu… na przemian jęczał i wrzeszczał jak kaznodzieja metodystów… kurtyna opadła. Bohater, wciąż nieustraszony, przeszedł na przód… i w końcu został siłą wyprowadzony”.

Pomimo, a może właśnie dzięki drwinom, Coates stał się sensacją. Dyrektorzy teatrów zarezerwowali go na to widowisko. Tłumy wypełniały sale, by rozkoszować się humorem na scenie. Sam książę regent był obecny na jednym z jego występów. W 1811 roku Coates wystąpił w „Pięknej pokutnicy” w londyńskim teatrze Haymarket, grając Lotario. Spektakl został wyprzedany przedpremierowo, a teatr musiał odprawić tysiące potencjalnych widzów.

Po kolejnym entuzjastycznym występie w roli Lotario w teatrze Haymarket, „ Morning Chronicle” wygłosił brutalne kazanie:

Bycie świadkiem bezsensownych sztuczek oszusta na Jarmarku Bartłomieja jest samo w sobie upokarzające… ale ten zwycięski kandydat do kary za obrazę dopuszcza się zbrodni niemal świętokradztwa wobec dzieł jednego z naszych najlepszych poetów.

W odpowiedzi na krytykę swojego działania lub zachowania, Coates poczuł się zobowiązany do udzielenia odpowiedzi. Napisał długi list do „ Morning Herald” , w którym oświadczył między innymi:

Jeśli chodzi o niezliczone ataki na moje rysy i osobę, jakie miały miejsce w drukach publicznych, muszę tylko zauważyć, że ponieważ zostałem ukształtowany przez Stwórcę, niezależnie od mojej woli, nie mogę ponosić odpowiedzialności za wynik, nad którym nie miałem kontroli.

Coates występował głównie charytatywnie, zwłaszcza na początku swojej kariery scenicznej. Jego debiut w Bath został jednoznacznie zapowiedziany jako wydarzenie charytatywne, podczas którego Coates zaproponował zagranie Romea i Julii, aby zebrać pieniądze na lokalne cele. Było to kluczowe uzasadnienie wielu jego występów i prawdopodobnie jeden z powodów, dla których dyrektorzy teatrów i publiczność początkowo tolerowali jego wybryki. Jednak krytycy stopniowo zaczęli podejrzewać, że prawdziwym motywem Coatesa było ego i widowiskowość, a działalność charytatywna służyła raczej jako alibi.

Choć wiele publikacji nie darzyło Coatesa sympatią, czasopismo European Magazine sprzeciwiło się tej formie kpin i w marcu 1813 r. podjęło się specjalnej próby obrony czasopisma Amateur:

Większość ludzi ma swoje osobliwości, niektóre ukryte, inne bardziej widoczne; ale z pewnością, jeśli te ostatnie nie są ani niemoralne, ani obraźliwe dla społeczeństwa, to trudno uznać ich, choćby odrażających, za godny obiekt drwin, których tolerowanie… wydaje się poniżeniem natury ludzkiej i samo w sobie jest karykaturą najlepszych namiętności ludzkiego serca.

Choć „European Magazine” przyznał, że aktorstwo Coatesa pod względem talentu i wykonania nie było godne pochwały, redaktorzy uznali, że „jeśli zdecyduje się on podporządkować swój humor celowi charytatywnemu, zaszczepić cnotę swoim kaprysom i nadać solidną wartość dobroczynnego aktu nieszkodliwej ekscentryczności, któż może mu tego zabronić lub winić” i podsumowali: „Pan Coates zasługuje na wielkie uznanie za motywację swoich występów, niezależnie od różnic w gustach co do ich wartości”.

Romeo Coates był równie ważną postacią w życiu realnym, co na scenie. Zwykle prezentował się publicznie w ekstrawaganckich strojach scenicznych. Zaprojektował również własny powóz w kształcie kotła, zaprzężony w białe konie. Był on ozdobiony pianiem koguta i mottem: „Póki żyję, będę piał”.

Niezwykła sława Coatesa trwała jednak krótko. W 1816 roku jego świetność wygasła, a teatry zaczęły odrzucać jego propozycje występów. W obliczu rosnących długów przeniósł się do Boulogne i spędził kilka spokojnych lat za granicą. W 1823 roku poślubił Emmę Anne Robinson i w późniejszych latach wrócił do Londynu. Jednak jego ekscentryczność nigdy do końca nie zniknęła.

15 lutego 1848 roku, po koncercie na Drury Lane, Robert Coates został potrącony przez dorożkę. Zmarł sześć dni później w wieku 76 lat. Został pochowany na cmentarzu Kensal Green w nieoznakowanym grobie.

 

Odniesienia:
# Robert Coates: Największy ze złych aktorów, Strange Company
Rick w teatrze
# Amator mody: Robert „Romeo” CoatesFolger

Jak ciekawy był ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena / 5. Liczba głosów:

Brak głosów! Bądź pierwszą osobą, która oceni ten artykuł.